niedziela, 10 marca 2013

Rozdział VII: You'll never love yourself half as much as I love you.

*Zayn*
W momencie, gdy ujrzałem przedmiot, który jak się domyśliłem nie był niczym innym, jak testem ciążowym, poczułem się jeszcze gorzej niż wtedy, kiedy osoby, które darzyłem ogromnym zaufaniem zdradziły mnie. Od tej pory wszystko miało być inaczej, a moje życie w najbliższym czasie diametralnie się zmieni. Bałem się tego, cholernie się tego bałem, ale wiedziałem, że Megan też się boi. Zresztą ta ciąża to nie tylko jej wina, ale również i moja. Nie mogłem jej zostawić, nie teraz, nie w tym stanie. Zaopiekuję się nią i naszym dzieckiem. Gdy usłyszałem, że chce wyjechać, gwałtownie uniosłem głowę i spojrzałem w jej tęczówki.
-Nie możesz – zaprotestowałem, biorąc kilka głębszych wdechów. –To nasze dziecko, Megan i jestem za nie odpowiedzialny.
-Skąd wiesz, że jest twoje? – wybuchła w końcu rudowłosa. –Skoro tobie wskoczyłam do łóżka po kilku dniach znajomości, to równie dobrze mogłam to zrobić z kimś innym, nie sądzisz? – spytała głosem wypranym z emocji, po czym podniosła się z klęczek i usiadła na łożko, nie obdarzając mnie ani jednym, marnym spojrzeniem.
-Bo wiem – odparłem bez zastanowienia. –Po prostu to czuję, rozumiesz? – otarłem rękawem bejsbolówki mokre policzki, po czym podszedłem do dziewczyny i złapałem ją za podbródek. Nie wytrzymała mojego wzroku i szybko spuściła oczy, co jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że mam rację.
-Dobra, w porządku – poddała się. –Jesteś ojcem tego dziecka, ale ja go nie chcę! Mam 17 lat, to niedorzeczne. Zresztą nawet nie wiem, jak trzeba się zajmować taką małą istotką. Nie poradzimy sobie – dziewczyna zaczynała coraz bardziej histeryzować. –Kiedy rodzice się dowiedzą wyrzucą mnie z domu i będę musiała…będę musiała… - nie dane jej było dokończyć, ponieważ przerwałem jej monolog spontanicznym, lecz namiętnym pocałunkiem, który Megan bez wahania odwzajemniła. Wyczułem, że kąciki jej ust automatycznie uniosły się ku górze, więc przedłużyłem pocałunek, wplatając swoje palce w jej miękkie, ogniste włosy. Niestety po kilkunastu, może kilkudziesięciu sekundach sprawy zaczęły dziać się za szybko. Megan niezdarnie próbowała ściągnąć ze mnie moją bejsbolówkę, na co ja odsunąłem się stanowczo. Nie mogłem po raz kolejny popełnić tego samego błędu, nie teraz, kiedy jest w miarę okej.
-Poradzimy sobie, tak? – spytałem, lekko muskając malinowe wargi dziewczyny, po czym pokrzepiająco się do niej uśmiechnąłem. –Przecież to nie koniec świata – dodałem, gładząc jej lekko zaczerwieniony od płaczu policzek.
-Mam nadzieję – szepnęła, wtulając się w mój tors.
Siedzieliśmy tak kilka, może kilkanaście minut i przez ten czas żadne z nas nic nie mówiło. W sumie nie wiedziałem, co mogłem jeszcze dodać. Będę ojcem, uff, chyba jeszcze to do mnie nie dotarło. Wczoraj nawet nie pomyślałbym, że moje życie zmieni się tak diametralnie przez krótki okres czasu, a tutaj niespodzianka! Tylko nie jestem pewny, czy taka niespodzianka do końca mi odpowiada. Przyjęcia niespodzianki, ustawione randki, urodzinowe prezenty – jak najbardziej tak, ale dziecko? Mam 18 lat, sam ciągle nie wiem, czego chcę, nie potrafię sam w pełni o sobie decydować, a teraz będę musiał wykazać się odpowiedzialnością i zaopiekować się tym dzieckiem. Wypiję piwo, które naważyłem przez jeden, pochopny czyn. Piwo o gorzkim, palącym gardło smaku, smaku życia i dorosłości. Ale problem w tym, że nie chcę być dorosły. Chcę się bawić, poznawać nowych ludzi, zakochiwać się, skończyć szkołę, pójść na studia. Przecież zawsze miałem tyle ambitnych planów, potem je porzuciłem, ale wbrew pozorom nie zapomniałem o nich i ciągle się ich trzymam. Niestety, tym razem nie spadłem na cztery łapy i będę musiał ponieść konsekwencje swojego szczeniackiego zachowania. I zrobię to, żeby udowodnić innym, że pomimo mojej maski twardego chłopaka, jestem warty więcej niż cena na metce, którą społeczeństwo już dawno do mnie przypięło.
-Zayn, mam do ciebie pytanie, ale obiecaj, że odpowiesz na nie szczerze, dobrze? – spytała zachrypniętym głosem dziewczyna i spojrzała w moje oczy.
-Będę tego żałował, ale obiecuję – odparłem, biorąc głęboki haust powietrza.
-Ty też nie chcesz tego dziecka – wyrzuciła z siebie Megan na jednym oddechu. To nie zabrzmiało jak pytanie, bardziej jak stwierdzenie. Powiedziała to takim tonem, jakby była tego pewna. No i proszę, rozgryzła mnie. Oczywiście nie zamierzam powiedzieć jej jaka jest prawda, nie chcę jej znowu ranić. Nie to jest moim priorytetem na chwilę obecną.
-To nie jest tak, że go nie chcę – wzruszyłem lekko ramionami. –Po prostu pogubiłem się w tym, co czuję i boję się, boję się, że w pewnym momencie to wszystko mnie przerośnie, a ja nie chcę wrócić do dragów, bo wiem, że tym razem nie potrafiłbym przestać.
-Brałeś narkotyki? – wyjąkała zdziwiona dziewczyna, a po jej policzku popłynęła pojedyncza, słona kropelka.
-Stare czasy – powiedziałem lekceważąco. -To dlatego przeprowadziłem się do Doncaster, chociaż tak bardzo chciałem tego uniknąć – dodałem, wbijając swój wzrok w panele.
-Żałujesz, że się tutaj wprowadziłeś? – Megan nie dawała za wygraną.
-I tak i nie.
-Dobra, przestaję cię męczyć, ale odpowiedz mi na jeszcze jedno pytanie – rudowłosa spojrzała na mnie niepewnie, na co ja skinąłem lekko głową, pokazując, że może mi je zadać. –No więc, tak czysto teoretycznie, gdybyś mógł cofnąć czas i wybrać jedno z wyjść: przyjechać do Doncaster, przestać ćpać, poznać mnie i mieć ze mną dziecko, czy ciągle żyć w Bradford, w sposób w jaki żyłeś, zanim tutaj przyjechałeś.
Słysząc to pytanie, wypuściłem ze świstem powietrze znajdujące się w moich ustach. To było trudne. Z jednej strony nigdy więcej nie chciałem wracać do ćpania, ale na dziecko też nie byłem gotowy. Ale jakby na to nie patrzeć, to dopiero tutaj poznałem ludzi, których mogę uważać za swoich znajomych i chyba stałem się lepszym człowiekiem. Trochę wbrew sobie, ale jestem zdania, że mógłbym polubić tego nowego Zayna. Może z małym trudem, ale dałbym radę, jestem tego pewny.
-Nie wiem, Megan – rzekłem, po kilkunastu minutach milczenia.- To trudne pytanie, ponieważ nigdy nie sądziłem, że zostanę nastoletnim ojcem, ale jakby na to nie patrzeć, to cieszę się, że rodzice zmusili mnie do przyjazdu tutaj. Staję się innym człowiekiem, skończyłem z dragami, poznałem Liama, Louisa, Harryego, Nialla, no i ciebie, Megan. Więc zdecydowanie wybieram wyjście numer jeden, chociaż jest znacznie bardziej skomplikowane. Ale ja wolę uporać się z problemami, a nie przed nimi uciekać.
-Zayn, ja nie wiem, co powiedzieć, naprawdę – wykrztusiła dziewczyna. –Zaimponowałeś mi – oznajmiła, lekko się uśmiechając. Niepewnie odwzajemniłem jej uśmiech, po czym wstałem z łóżka dziewczyny i podszedłem do okna w jej pokoju, z którego był doskonały widok na…tak, na okno do mojej sypialni. W innym wypadku pomyślałbym, że to romantyczne, ale teraz się po prostu ucieszyłem.
-Muszę już iść – zakomunikowałem po chwili milczenia, po czym podszedłem do rudowłosej, musnąłem jej policzek i skierowałem się w stronę drzwi.
-Ah, Zayn! Jeszcze jedno – zatrzymała mnie Megan, kiedy naciskałem klamkę.
-Tak? – uniosłem jedną brew.
-Myślę, że powinieneś powiedzieć swojej dziewczynie, że zostaniesz ojcem – syknęła zielonooka, a w jej tęczówkach dostrzegłem ból.
-Nie mam dziewczyny – powiedziałem spokojnie, chociaż w środku mnie się gotowało. Jak w ogóle mogła pomyśleć, po tym wszystkim…po tym jak ją pocałowałem, że Cassie to moja dziewczyna?
-Po tym, co widziałam w twoim domu wywnioskowałam inaczej – odpyskowała dziewczyna, otwierając przede mną drzwi wyjściowe. Nawet nie wiem kiedy znalazła się obok mnie.
-Zazdrosna jesteś? – spytałem, unosząc do góry jedną brew i zmrużyłem lekko oczy.
-Co? Nie, kretynie! – zaprotestowała szybko dziewczyna. –Pogięło cię?
-Daj spokój, wiem, co widzę.
-Myślę, że skończyliśmy – westchnęła ruda. –Możesz wyjść? – popatrzyła na mnie ze złością i szerzej otworzyła drzwi.
-Wyjdę, jak przyznasz, że jesteś zazdrosna – jak widać, jestem sprytniejszy i naprawdę nie wyjdę, dopóki tego nie usłyszę. W sumie sam nie wiem, co chcę przez to osiągnąć, ale chcę wiedzieć. Tak po prostu.
-Niech będzie, popatrz mi prosto w oczy – zarządziła dziewczyna, po czym położyła dłonie na moich ramionach i wbiła swój wzrok w moje tęczówki. –Zayn, prawda jest taka, że nie jestem o ciebie zazdrosna, bo mi na tobie nie zależy. Dziecko to jedyna rzecz, która nas w tym momencie łączy i mam nadzieję, że tak zostanie, a teraz wynoś się z mojego domu – niemalże wykrzyczała dziewczyna, po czym zdjęła swoje dłonie z moich ramion. Wytrzymała moje spojrzenie, nawet nie mrugnęła. Dopiero teraz zrozumiałem, że nic dla niej nie znaczyłem. Potraktowała mnie dokładnie tak samo, jak ja potraktowałem ją na samym początku. Zabolało, cholernie zabolało, ale nie dałem po sobie poznać, że się tym przejmuję. Wziąłem głęboki oddech, po czym posłałem Megan ostatnie spojrzenie.
-Jak miło wiedzieć, co tak naprawdę o mnie myślisz – warknąłem i wyszedłem z jej domu głośno trzaskając drzwiami. Czułem się podle, zawsze to ja traktowałem tak ludzi, ale dopiero teraz ktoś w odwecie potraktował mnie w sposób, który ranił na swój sposób. Byłem wściekły. Po części na Megan, ale najbardziej na siebie. Niepotrzebnie tutaj przychodziłem, wolałbym już nie wiedzieć, że zostanę ojcem tego dziecka. Wolałbym żyć szczęśliwie z dala od świata, ale nie, ja musiałem iść do Brown i coś sobie udowodnić. I udowodniłem. Dowiedziałem się też, że jej słowa, że mi wybacza, że wszystko będzie dobrze, że jej na mnie zależy były jednym, wielkim kłamstwem. Przecież do cholery przeprosiłem! Okazałem skruchę, a nawet powiedziałem, że cieszę się, że ją poznałem. Chociaż w sumie należało mi się. Teraz ja trochę pocierpię i będziemy kwita. Przynajmniej mam taką nadzieję.
Ze złością wszedłem do domu, po czym od razu skierowałem się do mojego azylu. Rodziców nie było w domu, może to i lepiej. Zatrzasnąłem drzwi i uderzyłem pięścią w ścianę. W przypływie złości i negatywnych emocji mój pokój zamienił się w istne pobojowisko. Porozrzucane ciuchy, pozdzierane zasłony, wywrócony fotel i pęknięta szuflada komody. Teraz czas na gitarę. Wziąłem do ręki instrument, po czym zamachnąłem się w celu uderzenia gitarą o podłogę, ale nie potrafiłem tego zrobić. Coś we mnie pękło. Usiadłem na łóżku i przejechałem palcem po strunach, które wydały z siebie kilka cichych dźwięków. Potem jeszcze raz i kolejny i kolejny. Nie zorientowałem się nawet, kiedy zacząłem grać.
Po godzinie melodia była gotowa. Kto to widział, zaczynać piosenkę od melodii, a słowa zostawiać na koniec? No tak, cały ja. Ale jestem pewny, że słowa przyjdą mi z taką samą łatwością, jak muzyka. Odłożyłem gitarę na łóżko i wziąłem do ręki zeszyt, po czym zacząłem pisać.

Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.

I know you've never loved the crinkles by your eyes, when you smile.
You've never loved your stomach or your thighs.
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly.

I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me.

I know you've never loved the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.

I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh..

I've just let these little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.

I won't let these little things slip out of my mouth.
But if it's true. it's you.. it's you they add up to.
I'm in love with you. And all your little things.


~
Jest i kolejny rozdział. Szczerze? Nawet mi się podoba, fajnie wrócić do pisania po długiej przerwie. Wcześniejszy rozdział był tylko rozgrzewką, teraz mam nadzieję, że się rozkręcę. Tak, Megan jest w ciąży, ale przygotujcie się na niespodziankę, tylko jeszcze nie teraz. Do następnego.

Czytasz? Wyraź swoją opinię, bo to dla mnie ważne, xx.


Ps. Na My Dreams They Aren't As Empty również pojawił się nowy rozdział. Jeśli ktoś jest zainteresowany dalszymi losami Zayna, Nialla, Louisa, Harry'ego, Liama, Melanie a także Rebbeci, to serdecznie zapraszam do czytania mojego drugiego bloga :)

15 komentarzy:

  1. Cudowny, świetny. Coś podejrzewam, że z tą ciążą coś nie tak... Ale w końcu nie wiem :) Mam nadzieje ,że będziesz częściej dodawać rozdziały, bo na prawdę wytrzymać nie mogę <3

    OdpowiedzUsuń
  2. nareszcie nastepny ;d ii jest cudownyy ;p
    czekam na nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nawet nie wiesz jaką mi przyjemność sprawiłaś nowym rozdziałem. z Zayna będzie ciekawy tatuś, co prawda trochę mi go teraz szkoda po tych słowach Megan, myślałam że będzie już wszystko dobrze, a tu takie coś. zobaczymy co będzie dalej xxx

    nowy rozdział http://kiss-me-hard-before-you-go-please.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jest cudowny i świetny więc błagam dodaj następny jak najszybciaj bo ja już dłużej niewytrzymam!<3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja kocham twoje rozdziały

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam na mojego nowego bloga: http://inlovewithoned.blogspot.com/ . : )

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam *.*
    kiedy bedzie nowy ?.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi się podoba rozdział z resztą jak każdy. Lubię tego "Twojego" Zayn'a, jest bardzo ciekawą postacią. Na większości blogów wykreowany jest na bad boy'a bez serca, takiego skurwiela. A jak już jest miły to normalnie, aż do "schrupania" ;/. "Twój" jest realistyczny. Ma złożoną osobowość.. taką prawdziwą. Co do rozdziału, bardzo podoba mi się, że Zayn nie okazał się dupkiem bez serca i chce razem z Megan wychować ich dziecko. Zachował się hmm dojrzale? xd Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział! Pozdrawiam i życzę dużo weny ~felicity.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny blog *.* Zapraszam na mojego bloga o Nelly i One Direction . Jesli ci sie spodoba licze ze go zaobserwujesz i zostawisz komentarz .http://i-know-than-he-is-the-only-one.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy nowy ??? :D xD

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy w końcu nowy rodział? <333 czekamy !!!

    OdpowiedzUsuń
  12. super blog ! kiedy następny rozdział . ? ooh :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow. bardzo mi sie podoba i czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rozdział, naprawdę fajny pomysł na opowiadanie! i wiesz co? Przyjaciółka postanowiła spróbować swoich sił w pisaniu, ja postanowiłam jej pomóc. Dlatego wszystkie fanki 1d proszę o uwagę!
    „Zadajcie sobie pytanie – co byście zrobili, gdybyście nagle dowiedzieli się, że umieracie? Że Wasze dni są policzone? Że od teraz ciąży nad Wami przerażająca świadomość tego, że nieuchronnie zbliżacie się ku końcowi. Zapewne większość z Was załamałaby ta wiadomość. Ale ona była inna. Chciała wycisnąć z życia jak najwięcej, niczego nie żałować, cieszyć się każdą chwilą. Póki jeszcze mogła. Nazywa się Catalonia, a jej czas dobiega końca. 50 postanowień na 5 lat życia, młoda pełna energii dziewczyna i pięciu zagubionych chłopców.”
    http://www.i-wont-let-you-go.blogspot.com/
    Nowe opowiadanie o One Direction. ZAPRASZAM SERDECZNIE!

    OdpowiedzUsuń